WARSZAWA SEDAN – coś dla żonki

I stało się……… Dostałam samochód. Drugi w życiu:) bo pierwszy to mój najukochańszy SEAT LEON CUPRA 4×4 żółty! a drugi to…… bo w ogóle to miało być Mini. Takie zielone…. I oczami wyobraźni już widziałam jak nim jadę. Nie powiem żebym miała rozwiany włos bo to nie cabrio ale już nim jechałam hen przed siebie………. Na zakupy do Tesco;).

Cieszyłam się, że małe to wszędzie wjadę i zaparkuję. Stało się inaczej. Kupił mi WARSZAWĘ!!! Najprawdziwszą SEDANKĘ!! Model 223!.Pamiętam taką niebieską miał mój wujek. Trochę ją przerobił bo zmienił biegi – najpierw były w kierownicy a potem już nie i tapicerkę zmienił na taką fiatoską. Też ładna. W każdym razie na początku byłam zła bo przecież mini dla mnie miało być. Ale gdy mój Pan  uzmysłowił mi, że to dla mnie to już mam plan na ten samochód na kolor i tapicerkę i w myślach to tym samochodem byłam już w całej Polsce. A ona dopiero u blacharza:) Naszego wujka. Niezastąpiony fachowiec!! Wujek to prawdziwy pasjonat starej motoryzacji. Taki z krwi i kości pasjonat! Nigdy nie robi nic na pół gwizdka albo dobrze w 100% albo wcale. Zaprowadziliśmy do niego dwa sita po piaskowaniu: wcześniej Garbatą a teraz sedankę i z jego rąk wyjechały prawdziwe cacka! Niesamowity człowiek ale nie każdy ma takiego wujka!

Warszawka jest górnozaworowa z szybkim mostem! Ha, ha będę szybciej nad morzem niż mój chłopinka garbatą – tu zacieram ręce. Nie mogę się już doczekać kiedy  będę jeździć to tu to tam…. Bardzo się cieszę z tej warszawki i jestem niesamowicie dumna z mojego męża. Bo to mądry facet jest:))

Ach! I znowu zniknie w otchłani garażu na miesiące, tygodnie i dni… ale co tam! nie będę mu przeszkadzać w końcu to dla mnie…;)

Mój dwustukonny leonik, przystojniaczek:)

Moja siedemdziesięciokonna Warszawka, przyszła DAMA;)

 

GRUDZIEŃ 2014 – i pojechała do lakiernika. Kobieta powiedziałaby że do kosmetyczki…

 

To ten człowiek lakieruje takie piękne samochody jak Warszawa i nie tylko…. Bardzo dokładny i MEGA! profesjonalista… Nie oddam go nikomu… ostatnio jak byłam u Pana Janusza to opowiadał mi historię jak starszy Pan oglądał tę Warszawkę i mówi” Oj Panie jakbyśmy wtedy tak te samochody robili jak Pan teraz to do tej pory byłyby produkowane”. Można? Można! Tylko trzeba się znać…. A moja Warszawka będzie piękna… Już została wyspoterowana, pomalowana natryskowo podkładem schnie za kilka dni lakierek… Nie mogę się doczekać.

Pan Janusz dysponuje profesjonalną lakiernią spełniającą unijne wymogi.  W mojej okolicy ta chyba jest jedyna ale wiem, że firma jest bardzo rzetelna i profesjonalna w każdym detalu. Zajmuje się usługami blacharsko – lakierniczymi. Ogólnie to Pan Janusz jest człowiekiem o gołębim sercu i ma fajną żonkę.

Na górze po spoterce a na dole po podkładzie.

W jakim stanie by nie była i tak jest cudna….

KWIECIEŃ 2014 –  w kabince u Pana Janusza…. Romantycznie, przytulnie farbą czuć… Warszawa i ja tylko we dwoje.

KWIECIEŃ 2014 – już po lakierze….. piękna